Listy płynące z serca
Felietony

List do… siebie.

Kochana,

bardzo dziękuję Ci za Twój ostatni list. Skłonił mnie on do wielu przemyśleń. Myśli kłębią mi się w głowie i nijak nie mogę ich przenieść na papier. Siedzę przed pustym ekranem komputera i nie wiem tak naprawdę, o czym mam do Ciebie napisać. Koleżanka zasugerowała, że powinnam wziąć do ręki długopis i kartkę papieru i napisać list odręcznie. Ale ja już zapomniałam, jak się pisze długopisem na papierze. Mylą mi się litery i słowa, a poza tym nie lubię kreślić tego, co już napisane. Nie preferuję chaosu. Uwielbiam porządek. Zwyciężyła nowoczesność. Użyję klawiatury komputera i jego ekranu jako kartki papieru. Niech moje słowa i myśli układają się od razu w spójną całość.

Zacznę jednak tradycyjnie, tak jak kiedyś pisało się listy. Pamiętam, jak przychodziły listy dziadków do moich rodziców. Tak, pamiętam jeszcze te czasy, w których pisało się obszerne tradycyjne listy zamiast krótkich wiadomości na telefonie. Pierwsze zdanie zawsze brzmiało tak: „w pierwszych słowach mojego listu zapytuję, czy wszyscy jesteście zdrowi?”. Dodatkowo to pytanie w tym czasie, czasie pandemii koronawirusa, nabiera szczególnego znaczenia.

A czy Ty dbasz o siebie? Czy stawiasz siebie na pierwszym miejscu? Zapewne starasz się najpierw dogodzić rodzicom, później mężowi, a potem jeszcze dzieciom. Na pewno też znajdą się inne osoby, którymi się zajmujesz. I gdzie w tym wszystkim jesteś TY? Dajesz sobie przyjemność na co dzień? Czy tylko biczujesz się, że czegoś nie zrobiłaś, a czemuś nie podołałaś? Zawsze siebie stawiasz na samym końcu. Wiesz, że wszystko to możesz zmienić? W tym momencie przecząco kręcisz głową, a ja widzę nadzieję w Twoich oczach, że może coś podpowiem. Tak, podpowiem. Sama jestem przykładem, że można to zmienić. Oczywiście nie stało się to wszystko w mgnieniu oka. Czekała mnie mozolna praca.

Naucz się doceniać siebie za każdą dobrą rzecz, która Ci się przydarzyła danego dnia. Powiesz, że nie jest to łatwe. Ale proszę Cię, spróbuj. Każdego dnia daj sobie jakąś przyjemność. Może to być dobra kawa wypita na tarasie/balkonie albo spotkanie ze znajomymi, albo tylko, a może to bardzo dużo, przeczytanie kilku kartek fajnej książki. Mnie kiedyś zapadło w pamięć takie pytanie i moja odpowiedź na nie – w jakiej kolejności nakładasz jedzenie na talerze swojej rodzinie? Mogę się założyć, że odpowiesz podobnie jak ja, że sobie nakładasz jako ostatniej albo zjadasz resztki po dzieciach. Ja tak robiłam i to odkrycie było dla mnie szokujące, bo jak można aż tak zapomnieć o sobie. Tak naprawdę to Ty w największym stopniu zajmujesz się rodziną i sobie powinnaś nakładać pierwszej i to najlepsze kąski. Zobacz, jakie to miłe takie docenianie siebie. Czerp całymi garściami przyjemności z życia. Daj sobie cudowne życie. Powiesz mi, że nie masz pieniędzy albo nie masz czasu, a może znajdziesz jeszcze inną wymówkę. Uwierz mi, jest to niewiarygodnie proste. Ja na przykład uwielbiam jeść śniadanie w kuchni, skąd przez okno mogę obserwować zmieniającą się poprzez pory roku przyrodę. Ostatnio zachwyciłam się paradującym dumnie bażantem. Odpowiedz mi na pytanie, jaką przyjemność sobie dałaś dzisiaj? Zatrzymaj się na chwilę, bo Ty jesteś najważniejsza i nikt nie liczy się wokół, tylko Ty.

Chciałam też poruszyć z Tobą inny temat. Ostatnio zastanawiałam się nad tym, jak działałam, jak żyłam i jak chciałam żyć. Myślałaś kiedyś na ten temat? Chciałam się z Tobą podzielić moimi przemyśleniami w tym zakresie. Otóż pewnego dnia zakopałam moją kobiecą intuicję głęboko pod ziemię. Przysypałam kamieniami, aby nigdy nie wyszła na wierzch. Zapomniałam, że istnieje. Nie chciałam jej używać. Uważałam, że nie jest mi do niczego nie potrzebna. „Głos ze środka” jednak nie dał się stłumić. Dobijał się do mnie nieustannie i głośno. Uznałam, że może czasami zrobię tak jak mi podpowiada. Za każdym razem, kiedy go posłuchałam, to moja decyzja była „strzałem w dziesiątkę”. Teraz intuicji używam nieustannie. To ona prowadzi mnie w życiu i dzięki niej znajduję się w stanie „flow”. Intuicyjnie moje życie płynie z prądem, a nie przeciw niemu.

W momencie, kiedy dopuściłam mój „szósty” lub jak ja go nazywam „siódmy” zmysł do głosu, intuicyjnie poczułam, że chcę pracować z kobietami, dzielić się z nimi wiedzą i doświadczeniem oraz inspirować je w działaniu i powodować, aby myślały pozytywnie i dalekosiężnie. Zatem nie bój się słuchać swojego „szóstego” zmysłu. Ufaj mu. On wybierze dla Ciebie najbardziej właściwą drogę. A jaka może to być droga? Może mój przykład Cię zainspiruje. Jak już wcześniej wspominałam, uwielbiam pracować z kobietami. Moim marzeniem jest posiadanie miejsca (lokalu), w którym kobiety mogłyby się spotykać i rozmawiać o wszystkim, co jest dla nich interesujące i ważne, ponieważ każda z nas potrzebuje bycia we wspólnocie, która daje siłę do dalszego działania.

Dopóki to się nie ziści, staram się skupiać kobiety wokół siebie oraz dawnych zwyczajów i tradycji. Tworzę fantastyczne plemię kobiet, z którymi dzielę się tymi rzeczami, które są dla mnie ważne i być może komuś też pomogą w życiu. Zawsze też przyświecała mi potrzeba kobiet do bycia w bliskości, otrzymywania wsparcia oraz sposobności do poszukiwania inspiracji dla siebie. Wykorzystuję w tym celu swój wrodzony talent organizatorski oraz chęć zarażania innych pozytywnym nastawieniem do życia. Poza tym poznałam wszystkie swoje mocne strony oraz inne talenty, które mi to umożliwiają. Stałam się liderką zmian, bo lubię patrzeć, jak kobiety przy mnie rosną, zmieniają się i wychodzą poza swoją strefę komfortu.

To spowodowało, że w ostatnich dniach dodałam do swojego imienia i nazwiska na Facebooku przydomek GOSIA INSPIRUJE. Poprzez niego chciałabym jeszcze bardziej jednoczyć kobiety, zarażając je pozytywnym nastawieniem do życia i szukaniem własnego powołania na tej ziemi, szukaniem własnego „dlaczego to robię”, odpowiedzi na pytanie „dlaczego chciałabym robić co innego i jaka jest moja motywacja do realizacji danego projektu”. Zrozum, że to TY JESTEŚ BOHATERKĄ SWOJEGO ŻYCIA, a tu, gdzie jesteś w tej chwili, jest sumą wszystkich Twoich wyborów.

Zapewne w tym momencie nasuwa Ci się pytanie, skąd ja mam to wszystko wiedzieć, co Ty już wiesz i w jakim miejscu jesteś. Odpowiedzią na nie jest moja historia, którą chciałabym się podzielić z Tobą. W wieku 45 lat moje życie ograniczało się wyłącznie do wyjścia do pracy i powrotu do samotnego domu i zaczęło mnie ogarniać zobojętnienie na życie. Na szczęście w porę uznałam, że jest na to zdecydowanie za wcześnie. Założyłam profil na Facebooku. Wkrótce okazało się, że jest wiele bezpłatnych, interesujących wydarzeń dla kobiet. Zaczęłam na nich bywać. W tych miejscach odkryłam swoje powołanie i predyspozycje do tworzenia fantastycznej przestrzeni dla kobiet. Na chwilę obecną na moje wymarzone kobiece miejsce składa się kilka następujących projektów:

  • I Ogólnopolskie Targi Włóczki, Akcesoriów i Wyrobów z Włóczki Woolfashion – jest to wymyślone i organizowane przez mnie wydarzenie adresowane do fanów i pasjonatów włóczki, którzy chcą rozwijać swoje umiejętności, a także do początkujących, którzy stawiają pierwsze kroki w tym hobby i chcą dowiedzieć się co i jak robić, aby czerpać jeszcze większą przyjemność z nowego zajęcia. Zajrzyj w wolnej chwili na ich stronę internetową woolfashion.pl. Pomysł tych targów powstał w wyniku współprowadzenia przeze mnie grupy dla rękodzielniczek Kreatywna EmMa.

  • GOSIA INSPIRUJE – to mój ostatni pomysł, który zaczęłam wcielać w życie. Na swoim profilu osobistym postanowiłam zamieszczać inspirujące, pozytywnie nastawiające do życia posty. Zapraszam na facebook.com/Margo.Penkala.

  • Szkoła Liderek, w której działam w zespole organizacyjnym. Jest to studium przedsiębiorczości dla kobiet i zarazem nietypowe, bo dające kluczowe umiejętności i stwarzające okazję do ich wypróbowania. O szkole możesz przeczytać na szkolaliderek.pl.

Serdecznie zachęcam Cię do udziału w wydarzeniach dla kobiet zarówno offline, jak i online, podczas których możesz zdiagnozować swoje kompetencje, tak jak ja to robiłam. Mam nadzieję, że znajdziesz tam też wiele inspiracji, które zechcesz wcielić w swoje życie, podobnie jak zrobiłam to ja.

Na tym kończę swój list, życząc Ci, abyś znalazła swoje inspirujące miejsce MOCY, bo ja swoje już znalazłam.

Uściskuję,

Gosia


Felieton pochodzi z książki Listy płynące z serca. Kobiety dla kobiet.” pod redakcją Ilony Adamskiej. Jeśli Cię zainteresował i masz ochotę na więcej, zajrzyj tutaj.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *